Witam!
Dzisiaj po powrocie z pracy zastałam kamyka w pozie głową w dół (na siatce wentylacyjnej), bardzo "nadętego" i w jaskrawych kolorach, zwłaszcza boczne paski i kropki. Siedział tak cały czas.
Po jakimś czasie spróbowałam dać mu żarełko, ale tylko syknął na mnie (nigdy tego nie robił) i schował się w krzakach, gdzie już się zmniejszył, ale zrobił się ciemnozielony.
Nigdy też nie chował się w roślinach, nic go nie wystraszyło, bo był sam.
Przedwczoraj pierwszy raz dałam mu dwa karaczany, czy mogły mu zaszkodzić? Czy może on je po prostu tak długo trawi?
Pozdrawiam